Jak bardzo jesteście zadowoleni z tego, jak wyglądacie? Na ile Wasz styl jest bliski Waszemu subiektywnemu ideałowi, a na ile chcielibyście go zmienić? W jakim stopniu Wasz styl odzwierciedla to, jacy jesteście? W moim przypadku to prawdziwa sinusoida - balansuję między pełną symbiozą z własną szafą (niedawno odkryłam, że od pewnego czasu każdy mój zakup jest trafiony, a z ciuchów, które kupiłam w tym 'dobrym okresie', praktycznie nie wychodzę), z drugiej strony czasem mam wrażenie, że poczucie, że znalazłam własny styl jest dla mnie niesamowicie ograniczające - niejako 'duszę się' we własnych ubraniach. I choć pozbyłam się już problemów typu 'nie mam co na siebie włożyć', ciągle marzę o tym, by zamienić się na szafy z kimś, kto ma zupełnie inny gust. Waham się więc między totalną rewolucją a totalną wygodą, która każe mi wybierać to, co znam i lubię.




