Z Łodzią związana jestem od urodzenia, nie powinno więc dziwić, że mam do tego miasta ogromny sentyment i każda inicjatywa, która się tu rodzi, wywołuje mój ogromny entuzjazm. Pamiętam, jak dwa lata temu odkryłam Pan Tu Nie Stał. W czasach, kiedy polskie firmy odcinają się od swojego pochodzenia i próbują podnieść swój prestiż anglojęzycznymi nazwami, Pan Tu Nie Stał od razu budzi sympatię - w końcu brzmi wyjątkowo swojsko! Justyna Burzyńska i Maciek Lebiedowicz, czyli właściciele i pomysłodawcy PTNS, robią naprawdę kawał dobrej roboty - przywracają do łask i promują dobytek polskiej kultury z lat 1930-1989. Jako że nie żyłam w czasach PRL-u, wiele ówczesnych haseł najzwyczajniej w świecie mnie nie dotyczy, nie budzi skojarzeń, nie mogę jednak nie docenić chociażby tego, że cała produkcja (począwszy od produkowania guzików, skończywszy na szyciu i drukowaniu) odbywa się w Łodzi, a projekty są li tylko (vintage słownictwo!) w naszym ojczystym języku. Poza tym nade wszystko uwielbiam zabawę słowem i poczucie humoru, które widać w każdym produkcie PTNS. A skoro już o produktach mowa - marka oferuje nie tylko koszulki, które robią prawdziwą furorę, ale także książki, dodatki, zabawki dla dzieci, a nawet lakiery do paznokci w naprawdę ładnych kolorach!
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Wstyd się przyznać, ale o ile pierwszą siedzibę Pan Tu Nie Stał odwiedziłam kilka razy, o tyle do nowej zajrzałam dopiero kilka dni temu. By naprawić swój niewybaczalny błąd, zrobiłam kilka zdjęć - nie tylko po to, by pokazać, jak bardzo urzekające jest wnętrze sklepu, ale także po to, by zachęcić do odwiedzin tych, którym ciągle nie po drodze lub tych, którzy o sklepie w ogóle nie wiedzą. Na zachętę dodam, że tylko tu można zobaczyć Marię Skłodowską-Curie w t-shircie!
PS Mój absolutny faworyt to widoczny na ostatnim zdjęciu plakat ze słowem "Łódź", napisanym czcionką font bez polskich znaków - mam nadzieję, że to arcydzieło kiedyś zawiśnie na mojej ścianie!
PS II Pan Tu Nie Stał spotkacie na Kilińskiego 59/63 (naprzeciwko Dworca Fabrycznego) i na
stronie internetowej. Naprawdę, szczerze polecam!
PHOTOS BY MICHAEL&ME